29 kwi 2009

Makijaż industrialny


Makijaże wykonane na zlecenie warszawskiego klubu M25. Na zdjęciach pracownicy klubu.

Klubowe wnętrza są dość surowe - dużo tu cegły, klimat pofabryczny. Dlatego makijaże utrzymałam w czerwono-czarnych barwach. Pojawiły się koła zębate i inne fabryczne symbole.
Idealnie wstrzeliły się w atmosferę klubu.
Oczywiście z późniejszym ich zmyciem nie było problemów, ponieważ zostały wykonane specjalnymi farbami przeznaczonymi właśnie do tego typu działań artystycznych.

28 kwi 2009

Postarzanie. Z dwudziestolatki staruszka



Można użyć specjalnego programu komputerowego, można też zaczekać kilkadziesiąt lat albo popatrzeć na własnych dziadków.
Ale najciekawiej jest obserwować w lustrze jak z każdym pociągnięciem pędzla charakteryzator dodaje nam lat.
Dziewczyna ze zdjęcia ma nieco ponad 20 lat, wygląda na duuużo starszą. Dzięki temu, że zgodziła się wziąć udział w moim projekcie.
Tym razem praca modelki nie była wyczerpująca. Musiała się dużo uśmiechać i marszczyć czoło, abym mogła wyłapać wszystkie miejsca, w których tworzą się zmarszczki mimiczne. Takie zmarszczki trzeba znacznie pogłębić.
Modelka miała wrażenie, jakby przestała panować nad własną twarzą - nie była w stanie pozbyć się pomarszczeń na skórze, mimo że bardzo starała się zrobić neutralną minę.
Wystarczyły odpowiednie podkłady, a na koniec babciny makijaż, peruka i odpowiednio dobrany strój.
Kto by nie chciał mieć takiej babci?

24 kwi 2009

Rekwizyt. Maska gipsowa

Maska gipsowa
Maska gipsowa

Na początku była rolka zwykłego bandaża gipsowego. Takiego, jakim lekarze unieruchamiają złamane kończyny. Później bandaż trafił na twarz modela. Po kilkunastu minutach gotową maskę gipsową można było zdjąć i pozostawić do całkowitego wyschnięcia.
Czas na ozdabianie. Tu można było popuścić wodze fantazji. Maskę okleiłam wstążkami, dodałam jej również wstążkowe, usztywnione włosy.
Teraz może wybrać się z właścicielem na bal karnawałowy, a później ozdobić ścianę.

7 kwi 2009

Przemiana w zwierzę. Komondor - węgierski pies pasterski




Jak zostać wielkim, węgierskim psem-mopem? Bardzo prosto. Szybka charakteryzacja, a wcześniej trochę przygotowań i już.
Tak powstał komondor ze zdjęć. Najwięcej czasu zajęło przygotowanie sierści z bawełnianych sznurków. Trzeba je było odpowiednio ze sobą powiązać. Tak, aby uformować chociażby uszy.
Makijażu tym razem było niewiele. Jedynie czarne niczym węgielki oczy - namalowane na powiekach; nos i dolna warga - także czarne.
Język jest najprawdziwszym ludzkim językiem, ale trzeba przyznać, że modelka wyjątkowo cierpliwie po psiemu wywalała go do zdjęć.
To był najsłodszy komondor, z jakim miałam okazję pracować. I uczciwie powinnam przyznać, że jedyny.